wtorek, 28 maja 2013

10# endorfinowy powrót! :)

Cześć kochani!
Bardzo długo mnie tu nie było. Aż wstyd się przyznawać, ale w ciągu tych kilku miesięcy zaledwie kilka razy byłam na siłowni i może ze 3 razy biegałam i jeździłam na rowerze. Aktualnie prawie 6 dni w tygodniu pracuje, więc nie mam kompletnie czasu na nic. Ostatnio jak miałam wolny dzień, to cały dzień leżałam i rozkoszowałam się chwilą nic nie robienia.
Dziś z racji tego, że mam na później, to dzień zaczęłam od Chodakowskiej! Po 5 miesiącach przerwy nawet skalpel wydaje się być trudny i męczący!

Mam dodatkową motywacje, ponieważ udało mi się zachęcić do ćwiczeń koleżanki w pracy i ciągłe rozmowy o tym bardzo mnie motywują bym sama znowu ćwiczyła. Po za tym po takim zmęczeniu czuję się jak nowo narodzona i uśmiech nie znika mi z twarzy :)

Trzymajcie się i ćwiczcie! :*












wtorek, 29 stycznia 2013

9#

Coś się ze mną stało okropnego... od świąt nie ćwiczyłam ani razu... bardzo często myślę o tym ale nie mogę się zmotywować.. nie wiem czemu, jakoś przestałam i strasznie się rozleniwiłam. Przez to blog stoi w  miejscu, moje ciało znów traci jędrność, a  mięśnie które powolutku wychodziły na wierzch znowu znikają. Miałyście tak kiedyś? Co Was motywuje w takich chwilach? Możecie mi coś poradzić?

Dobranoc :*












poniedziałek, 24 grudnia 2012

8# Wesołych świąt!!!

Co u Was słychać? Jak nastroje przed świętami? Ja ostatnio miałam strasznie dużo na głowie, 18 urodziny, jazdy i egzamin na prawko i jakoś nie mogłam się zebrać do ćwiczeń, dlatego dziś już nie odpuszczę! Zaraz lecę się poruszać żeby trochę przyspieszyć swój metabolizm przed dzisiejszym obiadem wigilijnym. A Wy zamierzacie dziś poćwiczyć, czy robicie sobie przerwę na święta? :)

Ostatnio wszystko idzie po mojej myśli, na prawdę mam same wspaniałe dni.
Z okazji świąt chciałabym Wam życzyć 
również takich dni 
albo i jeszcze lepszych, 
dużo wytrwałości 
i spełnienia wszystkich marzeń! :*















piątek, 14 grudnia 2012

7# Sprzęt sportowy

Hej :* Mam do Was pytanie. Czy znacie się może na sprzęcie sportowym? Mianowicie chodzi mi o bieżnie. Chciałabym w  najbliższym czasie kupić sobie takie coś, tylko, że ja jestem kompletnie zielona w tym temacie, a nie chcę wydawać pieniędzy na coś, co za chwilę się popsuje. Czy znacie jakieś dobre firmy w miarę przestępnej cenie? Będę wdzięczna ;)











czwartek, 6 grudnia 2012

6# Ewa Chodakowska lekarstwem na lenistwo

Zanim przejdę do głównego tematu notki chciałabym powiedzieć Wam jak zaczęła się moja przygoda ze sportem...

Nigdy za specjalnie nie lubiłam się ruszać. W podstawówce byłam totalnym 'kaleką' i nie umiałam nawet dobrze odbić piłki. W gimnazjum nagle pokochałam koszykówkę. Chodziłam jakiś czas na sks-y i grałam, grałam, grałam. W mojej klasie było kilka dziewczyn które dobrze grały w siatkę więc i ja zapragnęłam podwyższyć swoje umiejętności. Z czasem koszykówkę zamieniłam na siatkówkę. Chodziłam na treningi i rozwijałam się. Oczywiście absolutnie nie dorównywałam dziewczynom które też tam były, ale siatkówka stała się dla mnie swego rodzaju rozładowaniem złych emocji. Jak miałam lepszy humor grałam z dziewczynami, jak gorszy to potrafiłam godzinę 'nawalać' piłką o ścianę. Pojechałam raz na zawody żeby zmienić się z kimś w razie jakiejś kontuzji i na szczęście nie było mi dane wejść na boisko. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy jakie to jest przeżycie stać tam i grać przy tłumach ludzi. Jakiś czas później pogorszyłam się w nauce i rodzice zabronili mi chodzić na treningi. Na początku miałam do nich żal, ale później ktoś bardzo skutecznie to zmienił i sprawił, że znienawidziłam granie w siatkówkę. Mój nauczyciel od wf-u. Człowiek który uważa, że jak ktoś już raz pójdzie na trening, to ma obowiązek chodzić już do końca życia. Przez jego głupie uwagi i zachowania siatkówka zaczęła kojarzyć mi się z czymś okropnym, z czymś co najlepiej trzymałabym daleko od siebie. W ostatniej klasie gimnazjum w mojej szkole były zawody. Przyjechało kilka szkół. Mimo, że ja już od dawna nie chodziłam na treningi mój nauczyciel kazał mi grać z dziewczynami w zespole. Dla świętego spokoju powiedziałam mu, że mogę siedzieć z nimi przebrana, ale nie ma opcji żebym weszła. Niestety na którymś z meczów nastąpiła zmiana i kazał mi wejść na boisko. To była NAJGORSZA chwila w moim życiu!!! Wszystkie oczy skierowane na mnie. Zawodniczka z przeciwnej drużyny robi zagrywkę, piłka leci w moją stronę, a ja stroję sparaliżowana i nie umiem się zachować.... nie umiałam odbić nawet najprostszej piłki. Stałam tam chyba 5 minut chociaż dla mnie to było wtedy jakbym stała 2 godziny. W tym czasie odbiłam jedną piłkę z 4 chyba. W życiu nie byłam tak zestresowana jak wtedy. Po tamtej sytuacji definitywnie skończyłam z siatkówką.

Gdy poszłam do liceum prawie wcale nie ćwiczyłam na wf-ie. nie chciało mi się, a tym bardziej kiedy była to ostatnia lekcja w ciągu dnia. Po prostu wracałam do domu. Podobnie było i w 2 klasie. I nagle w tym roku coś się zmieniło. Moje wieloletnie odchudzanie przynosiło efekty, ale nie takie jakie chciałam. Zaczęły podobać mi się umięśnione dziewczyny, a nie same kości i nagle natrafiłam na Ewę Chodakowską! To był przełom w mojej psychice, w moim życiu. Gdy zaczęłam ćwiczyć z Ewą poczułam w sobie moc, ogromną energię i dużo siły. Ewa zmieniła mój stosunek do ćwiczeń, nauczyła mnie czerpać z nich przyjemność i dodała mnóstwo motywacji. Najpierw ćwiczyłam 1 i 2 płytę, później wyszła 3 którą do tej pory zrobiłam tylko 2 razy, bo jest tak ciężka, że na razie po nią nie sięgam i wczoraj dostałam od mamy najnowszą 4 płytę. Płyta jest podzielona na 3 części. Każda część kładzie nacisk na inne mięśnie i do czego innego służy. Od razu zrobiłam jeden z treningów-średni- i powiem szczerze, że jak do tej pory to najlepsze ćwiczenia jakie robiłam. Dziś postaram się zrobić najcięższe, później żeby mięśnie trochę się zregenerowałī zrobię najlżejszą, a gdy już będę gotowa to zrobię wszystkie 3 na raz :) Taki trening to coś niesamowitego dla naszego ciała, zdrowia i psychiki. Ja czuję się szczęśliwsza, zaczęłam akceptować i lubić swoje ciało i dobrze mi z tym. Ewka jest wyjątkowa, bo udało jej się w wielu osobach zaszczepić swoją pasję... z takim darem chyba trzeba się urodzić :)


a przy okazji chciałabym pokazać Wam zdjęcie (prawdopodobnie jest już tu na blogu) które najbardziej mnie motywuje do ćwiczeń i do zmiany własnego ciała 






wtorek, 27 listopada 2012

5# Killer

Jestem czerwona na twarzy i strasznie zmęczona. Chyba potrzebowałam takiego wycisku. Po za tym chciałam sobie udowodnić, że po przerwie w killerze nadal jestem w stanie wytrwać do końca i udało się! Już pod koniec mówiłam do telewizora 'Ewka zlituj się!' 'Umieram', ale nadal żyję i jestem mega szczęśliwa :) Ćwiczenia mogą dać mnustwo satysfakcji i jeśli robimy je z sercem i bez przymusu, to na pewno pod koniec poczujemy zadowolenie z siebie. Jeśli w takiej sytuacji chcecie sobie pogratulować, to nie wstydźcie się, zróbcie to :) Ja bardzo często kiedy kończe ciężki trening mówię sobie 'Agata, gratulacje! Wytrwałaś, oby tak dalej.' , nie można być zawsze krytycznym wobec siebie :)